W serwisie dostępnych jest 220 kolekcji i 3 744 przedmioty
Redakcja Hobbeo.com
Ostatnia aktualizacja: 03 lutego 2008
Więziennik z ulicy Więziennej
Jest piękny wieczór, przy jednej z kamienic na wrocławskim rynku mały chłopiec ciągnie mamę za rękę, chce jej koniecznie coś pokazać... Obserwuję tę scenę z boku i nagle ze zdumieniem spostrzegam krasnala, który plackiem leży na talerzu! Zachwyt w oczach małego dziecka był niesamowity - krasnale istnieją na prawdę! Niby znamy je tylko z bajek i opowieści, które słyszeliśmy w dzieciństwie, ale nie ma chyba nikogo, kto nie marzyłby o spotkaniu z nimi... Jeśli wciąż żyje w Was to pragnienie, musicie koniecznie przyjechać do Wrocławia - tutaj jest to możliwe!
Wrocław słynie wśród turystów całego świata z niezwykłej kolekcji krasnali, i aż dziw bierze, że niektórzy rodowici Wrocławianie nie wiedzą o ich istnieniu! Małe, magiczne postaci zaczęły pojawiać się na ulicach miasta latem 2005 roku, są jednak ludzie, którzy twierdzą, że krasnoludki są we Wrocławiu od zawsze...
Intensywna działalność krasnali w stolicy Dolnego Śląska, rozpoczęła się w latach osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Może trudno w to uwierzyć, ale wówczas krasnoludki były mocno zaangażowane w politykę. Zaczęły pojawiać się na murach miasta za sprawą Waldemara Frydrycha i Wiesława Cupały, którzy symbolem krasnala znaczyli każdą białą plamę, pokrywającą antykomunistyczne hasła, wypisywane przez działaczy Pomarańczowej Alternatywy. W ten sposób krasnale stały się symbolem happeningowego ruchu, który miał obnażyć czerwoną, zakłamaną rzeczywistość. Z Wrocławia krasnoludy ruszyły w Polskę, zaczęły się pojawiać na murach miast takich jak Łódź, Gdańsk i Kraków. Pierwszego czerwca 1988 roku stała się rzecz niesamowita, na ulice Wrocławia wyszło ponad dwadzieścia tysięcy krasnoludków! Do dziś nie wiadomo ilu z nich było prawdziwych, a ilu stanowili przebrani działacze Pomarańczowej Alternatywy. Dzięki tamtemu wydarzeniu wrocławskie skrzaty stały się sławne na całym świecie, jednak pod koniec lat osiemdziesiątych, zmęczone walką wycofały się z życia publicznego. Na szczęście jednak, po kilkunastu latach ktoś wpadł na genialny pomysł, by w niezwykły sposób przypomnieć ludziom o małych, dzielnych bohaterach.
Liczne figurki, które ubarwiły zakątki miasta, zostały zaprojektowane między innymi przez Tomasza Moczka i Michała Osucha. Wartość krasnali szacuje się od 700 do 2000 złotych za sztukę, ale dla dumnych wrocławian są one po prostu bezcenne. Podobno nocą krasnale znikają, by spotykać się w tajemnych miejscach, albo pomagać ludziom, niestety jednak, niektóre z nich już nigdy nie wracają na swoje miejsce... Z czasem stało się jasne, że to człowiek macza w tym palce... Krasnale padają ofiarą złodziei! Swoją drogą trzeba mieć wrodzony brak wyobraźni, by nie bać się zemsty tych magicznych postaci, bo przecież historia zna przypadki krasnali, które - delikatnie mówiąc - wcale nie były przyjazne... Na szczęście z pomocą krasnalom przyszła nowoczesna technika, i podobno w figurki wmontowywane są nadajniki GPS. To dzięki nim skradziony krasnal może zostać bez trudu odnaleziony, a jego porywacza spotka zasłużona kara. Ponieważ krasnale stają się coraz bardziej sławnymi mieszkańcami miasta, ich ochroną zajmują się także strażnicy miejscy, którzy patrolując swoje rejony sprawdzają w jakiej kondycji są skrzaty i czy przypadkiem, któregoś z nich nie brakuje.
Wśród najbardziej znanych wrocławskich krasnali, są między innymi wspomniany już Obieżysmak, leżący na talerzu pod jedną z pizzerii, Gołębnik, który wylądował na parapecie restauracji, Syzyfki mocujące się z kamienną kulą nieopodal Poczty Polskiej, Śpioch, który uciął sobie drzemkę na tyłach kamieniczki Jaś, choć miał pilnować wejścia do świata krasnoludków i pracowity Pracz Odrzański przy moście Piaskowym. Niektóre skrzaty mają nam wiele do powiedzenia, jak chociażby W-Skers, który zatrzymał się obok przejścia podziemnego przy ul. Świdnickiej. Być może sprawi on, że dostrzeżemy z jakimi problemami borykają się osoby niepełnosprawne w naszym mieście? Chcąc spotkać w wielobarwnym Wrocławiu małe skrzaty, trzeba kierować się dwoma zasadami: „patrz pod nogi” i „w górę głowa”, ponieważ niektóre z nich postanowiły wspiąć się wysoko na latarnie miejskie. Właśnie te krasnale - nazywane słupnikami - wywołują kontrowersje wśród obserwatorów, i nie dlatego, że wiszą gdzieś nad głowami przechodniów, ale po prostu nie wszystkim się podobają.
Z krasnali we Wrocławiu cieszą się przyjezdni goście, dzieci, a także dorośli mieszkańcy miasta, którzy nie raz doświadczyli ogromnej mocy małych ludzików... Nikt nie ma przecież wątpliwości co do tego, że podczas powodzi tysiąclecia w 1997 roku, to właśnie dzielne skrzaty uratowały Ostrów Tumski i zoo przed wielką wodą. Aby wyrazić swą wdzięczność, ludzie postawili krasnym ludkom pomnik na ulicy Świdnickiej, a także zobowiązali się otworzyć Muzeum Krasnali. Będzie ono miało siedzibę w malowniczej kamienicy Małgosia przy kościele św. Elżbiety, właśnie tam wprawne oko wypatrzy czerwoną tabliczkę umieszczoną tuż nad brukiem - „Muzeum Krasnoludków”. Również turyści doceniają pomysł na podobizny bajkowych skrzatów i coraz chętniej przyjeżdżają do Wrocławia właśnie po to, by skompletować kolekcję zdjęć z krasnalami. Figurki dodają miastu uroku i pomagają wczuć się w tajemniczy klimat placów, ulic i uliczek. Powstają nawet specjalne mapy i przewodniki dla tych, którzy chcą zwiedzić miasto szlakiem krasnoludków. Warto przyjrzeć się nie tylko samym skrzatom, ale także temu na czym skupiona jest ich uwaga, zobaczyć Wrocław z perspektywy bajkowej postaci... Taka wycieczka ma w sobie wiele magii, podobno na mapach zaznaczone są szklane krasnale, których nikt jeszcze nie odnalazł - czy istnieją na prawdę?
|
Anioły i aniołki, hobby jednego z najmłodszych kolekcjonerów naszej społeczności 12 października 2008 |
|
XI Międzynarodowe Targi Kolekcjonerskie (Sberatel) 4 października 2008 |
|
Rozmowa z Tadeuszem B. Marcinem Denesem, prezesem Stowarzyszenia Kolekcjonerów we Wrocławiu 15 września 2008 |